Pl En

Czarne jest czarne

Witold Bereś

Musial Kadisz„Kadisz za księdza” w: ks. Stanisław Musiał „Czarne jest czarne”, Wydawnictwo Literackie, 2003 (posłowie: wywiad z ks. Musiałem – Witold Bereś i Krzysztof Burnetko)

To zbiór znanych artykułów jezuity księdza Stanisława Musiała. Książka porusza tematykę żydowską, autor pisze o Ewangelii ze stanowiska ucznia Jezusa i teologa Kościoła, odnosząc posoborowe nauczanie Stolicy Apostolskiej i papieża Jana Pawła II do polskiej sytuacji przełomu tysiącleci. Ks. Stanisław Musiał to żarliwy w szukaniu prawdy, odważny polemista, wielki orędownik tolerancji i dialogu w stosunkach polsko-żydowskich. Za tekst „Czarne jest czarne”, w którym ostro wystąpił przeciw antysemityzmowi, otrzymał w 1998 roku pierwszego „polskiego Pulitzera” – nagrodę miesięcznika „Press”.

Posłowiem do książki jest jego głośny wywiad udzielony Beresiowi i Burnetce dla „Gazety Wyborczej” w 1999.

 

Fragmenty:

– We wczesnym dzieciństwie przeżyłem sytuację, która pozwoliła mi dokonać ważnego odkrycia, że ten sam człowiek może być aniołem-opiekunem dla jednych i katem dla drugich.

To mógł być rok 1942, miałem może cztery lata. Do naszego domu w Łososinie Górnej koło Limanowej zapukał znajomy Żyd. Prosił o pomoc. Mama przygotowywała mu jakąś paczkę z jedzeniem, gdy nadjechali granatowi policjanci i niemieccy żandarmi. Ojciec zdążył uciec, została tylko mama, dziadek, my – troje dzieci, i ten Żyd, który nie chciał uciekać.

Za pomoc Żydowi mieli nas rozstrzelać. Ustawili nas wszystkich, tak mi później opowiadano, w szeregu przed domem. I wtedy – to pamiętam – wiedziony jakimś dziecięcym instynktem, rzuciłem się i złapałem za nogi Niemca, który dowodził. On się wzruszył. Wysłał pozostałych żołnierzy na poszukiwanie innych Żydów u sąsiadów, a później powiedział, że zostawił podobnego synka w Niemczech… Więcej: odtąd co roku, do końca wojny, przynosił mi na święta kolorowe cukierki, które wtedy były dla mnie czymś niesamowitym.

A tego Żyda, któremu chcieliśmy pomóc, przywiązali do konia, powlekli przez wieś i zabili… (…)

– Dzisiaj Oświęcim, symbol Holocaustu, zamiast łączyć wszystkich w cierpieniu, ogniskuje wiele nienawiści. Z czego to wynika? Czy z tego, że antysemityzm jest nadal silny wśród Polaków? Czy obwiniać mamy 45 lat komunistycznej indoktrynacji? Czy za słabo angażuje się tu Kościół? A może, przewrotnie, jest to wina ekstremalnych środowisk żydowskich: od rabina Weissa po rabina Joskowicza, mówiącego o eksterytorialności Oświęcimia? (…)

– Grzeszysz antysemityzmem, jeśli w twoich decyzjach życiowych czy politycznych kierujesz się tym, czy ktoś jest pochodzenia żydowskiego. Grzeszysz antysemityzmem, jeśli piszesz na murach lub tolerujesz pisanie antyżydowskich haseł – bo pomyślmy choćby, co matka Żydówka ma powiedzieć swemu dziecku, które przerażone przychodzi do domu, bo przeczytało taki napis. Grzeszysz antysemityzmem, jeśli zamiast poprawnego słownictwa: “Żyd”, “Żydzi” używasz zdrobniałych wyrażeń: “Żydek”, “Żydki”. Grzeszysz antysemityzmem, jeśli negujesz rozmiar zagłady Żydów. I tak dalej. (…)

“Inaczej” ginęli Polacy, “inaczej” Żydzi. Żyd ginął z racji swojej metryki urodzenia. Dwie filozofie śmierci. Śmierć jest równa śmierci, ale za śmiercią Polaków stoi inna filozofia, za śmiercią Żydów inna.

Wszedłem w 61. rok życia. To wiek, w którym człowiek zaczyna się coraz mniej bać ludzi, a coraz bardziej Boga. Teraz naprawdę cieszę się darem wolności, który Bóg każdemu człowiekowi daje. Mogę błądzić, ale jak stanę przed sądem Bożym, to będę pytany nie tylko o miłość, ale i o to, co zrobiłem ze swoją wolnością i czy byłem sobą.

A moim najgłębszym marzeniem – i nie mówię tego gwoli wzruszającej puenty – jest, żeby nad moją trumną rabin odmówił kadisz. Wtedy mógłbym w pełni nazwać się katolikiem, bo katolickość to “całość” (słowo “katolicki” pochodzi z greckiego kat’holon, czyli “według całości”), korzenie żydowskie i wyrastające z nich pędy – chrześcijaństwo.