Pl En

Prosto się mówi jak się wie

Witold Bereś

H 09 prosto-sie-mowi-jak-sie-wieMarek Edelman, „Prosto się mówi jak się wie”(opr. Paula Sawicka i Krzysztof Burnetko), Świat Książki, Warszawa 2013

„Ze zbioru rozproszonych tekstów i wypowiedzi ustnych powstała […] biografia, apel do świata i testament Marka Edelmana” – napisał o tej książce znakomity polski pisarz Jacek Bocheński. Faktycznie, na prawie 600 stron pomieszczono refleksje Edelmana nie tylko, co oczywiste, na temat Zagłady, wojny czy powstania w getcie warszawskim, ale też etyki, medycyny, historii najnowszej Polski i kondycji współczesnego świata. Prócz tekstów autorstwa samego Edelmana (także wcześniej niepublikowanych) są to także zapisy dyskusji i spotkań z jego udziałem, wywiady dla mediów z całego świata oraz rozmaite apele i listy, których był sygnatariuszem. Co istotne, zebrane materiały pochodzą z ponad pół wieku – obejmują bowiem okres od 1945 r. (a więc czas tuż powojenny) do ostatnich dni życia w 2009 r. Edelman bowiem, pozostając uparcie wiernym swoim ideałom i wartościom, zawsze niesłychanie przenikliwie i trzeźwo oceniał rzeczywistość – potrafiąc zmienić osądy, jeśli pojawiły się nowe fakty czy zmieniła się sytuacja.

Istotnym uzupełnieniem tekstów są opisy towarzyszących im działań i wydarzeń oraz liczne faksimile rękopisów i dokumentów, a w końcu często także nieznane zdjęcia. Wszak wartością samą w sobie jest choćby spisana ręką samego Edelmana historia pieczątki Żydowskiej Organizacji Bojowej czy też fotografie dokumentujące pionierskie operacje z udziałem Edelmana, obchody kolejnych rocznic powstania w getcie, wizyty u przyjaciół w Izraelu, konwój charytatywny do oblężonego Sarajewa czy wreszcie spotkania z Dalaj Lamą i Vaclavem Havlem.

 

Recenzja:

Nad całością dominuje wielkie przesłanie życia: To, co zaszło w XX wieku, może się powtórzyć i powtarza się raz po raz na mniejszą skalę w różnej postaci i w różnych miejscach świata. Jednak „zło może urosnąć”, jeśli świat zapomni, przeoczy, zbagatelizuje, przyzwoli. A świat ma do tego skłonność. Niech interweniuje, póki czas – zdaje się za każdym razem nalegać ten, który mówił prosto, bo wiedział.

Jacek Bocheński, Otwarta Rzeczpospolita (www.otwarta.org)

 

Fragmenty:

Holokaust to nie była tylko zagłada sześciu milionów ludzi. To była klęska cywilizacji europejskiej. Spójrzmy na Europę dzisiejszą i Europę sprzed hitleryzmu i sprzed stalinizmu.

(…) Spójrzmy na całą literaturę i sztukę. Twórczość artystów i literatów to najwrażliwszy czujnik nastrojów i kondycji społeczeństwa. Kiedyś sztuka, malarstwo przemawiało do człowieka, pobudzało go, było pogodą życia. A potem weszliśmy w okres abstrakcji, braku formy, braku kształtu. Wszystko jest rozmazane. Człowiek został w malarstwie zniekształcony. Wielki malarz Salvadore Dalí namalował wielki obraz „Głód”. Przedstawia on nie tylko zniekształconego człowieka, wyraża również pogardę dla człowieczeństwa, pogardę dla słabych. (…) Podobnie w literaturze. Dzisiaj przoduje literatura kreująca bohaterów zamkniętych w potrzasku, w labiryncie, z którego nie można znaleźć wyjścia. (…) Kultura jest dziś przesiąknięta śmiercią, nicością, szuka jedynie ciszy i pustki.

*

Czy los jakiegoś miasta albo narodu w czasie drugiej wojny obchodził Amerykanów lub Anglików – jedyne wtedy potęgi? Nie. Niemcy trzeba było zniszczyć, by nie zagrażały pozycji Ameryki i Wielkiej Brytanii. Dlatego nikogo nie obchodziło, że Żydów mordują. Alianci nie chcieli nawet bombardować Oświęcimia, bo było im za daleko. Nie ma sentymentów. Druga wojna to też były interesy: niemieckie, amerykańskie i angielskie. Amerykanie przez całą wojnę utrzymywali firmy w Niemczech…