Pl En

Trudna historia

Witold Bereś

Marek Edelman wprowadził nowy, własny, styl mówienia o najbardziej dramatycznych kartach najnowszych dziejów Żydów, Polaków, ale i Niemców czy społeczeństw innych krajów Zachodu. Tyczyło to tak losów i zachowań jednostek, jak obu narodów (choć zawsze też podkreślał, że za swoje czyny odpowiada sama jednostka). Jako jeden z pierwszych opowiadał choćby o żydowskich współpracownikach gestapo, ale też o szlachetnych żydowskich policjantach w getcie. Równocześnie mówił wprost nie tylko o polskich szmalcownikach, ale i o antysemitach w Armii Krajowej oraz o haniebnej roli Kościoła w krzewieniu niechęci wobec Żydów. Przy całym zaś krytycyzmie wobec komunistów, potrafił potrafił docenić szlachetne zachowania i odwagę wielu z nich.

Zapytany w maju 2001 r. przez dziennikarza „Rzeczpospolitej”, czy Polacy, którzy dokonali pogromów w Jedwabnem i Radziłowie, byli mniejszością, odparł:

„Musi być jakaś większa grupa, żeby 500 czy 1600 osób zapędzić do stodoły. To nie byli pojedynczy ludzie. A Jedwabne nie było odosobnionym przypadkiem. (…) To nie jest takie ważne, czy tam zginęło 1400 czy 1600 osób. Fakt pozostaje faktem. A jeżeli tak, to w jakiś sposób trzeba za to wziąć odpowiedzialność. Ja nie mówię, że wszyscy mają sobie dzisiaj posypywać głowy popiołem. Nie. Ale mają wiedzieć, że tak postępować nie wolno. (…) Nikt nie ma przepraszać, bo przepraszanie nic nie pomoże. Trzeba mieć świadomość, że nie wolno zabijać. Z jakichkolwiek powodów: koloru skóry, przekonań, religii, narodowości itd. Tak należy wychowywać młodzież”.

Tłumaczył, że skoro człowiek obnosi się z piękną stroną swojej twarzy i zacnymi czynami, to nie może ukrywać, że ma też drugą, brzydszą, twarz w postaci zachowań haniebnych.

 

NASZA MISJA: Chcemy, by nasza pamięć o przeszłości służyła przyszłości. By budziła refleksję, a nie uprzedzenia czy nienawiść. Dlatego opowiadając o historii – nawet tej najtrudniejszej – będziemy pokazywać całą jej złożoność, rozmaite uwarunkowania zarówno wielkiej polityki, jak jednostkowych wyborów. A przede wszystkim dobre, ale i złe twarze ludzi wszystkich narodów.