Pl En

W obronie wolności

Witold Bereś

Jako powszechnie uznany autorytet (nie bez powodu spotykali się z nim ludzie tej miary, co Dalaj Lama, Vaclav Havel czy Jana Paweł II), Edelman siłą rzeczy wpływał na politykę (znowu: nie bez przyczyny to na niego powoływał się prezydent Clinton, kiedy w 1999 r. uzasadniał interwencję NATO na Bałkanach). Pojmował on ją jednak nie tylko w kategorii gry sił, ale i misji etycznej – narzędzia do walki o idee i kluczowe dla człowieka wartości.

W sierpniu 2005 r., podczas obchodów 25 rocznicy powstania ruchu „Solidarności”, mówił:

„Najważniejsze jest życie. A kiedy jest życie – najważniejsza jest wolność. A wolność nie istnieje bez demokracji. (…) Rocznica >>Solidarności<<, którą dziś obchodzimy, jest wielką nadzieją dla ludzi uciskanych, zniewolonych. Przyjechali do nas po solidarność z Białorusi, Chin, Kazachstanu, Armenii, Kirgistanu, Azerbejdżanu… Jesteśmy ich nadzieją. Ale nie łudźmy się! Człowiek nie jest aniołem, a do pokojowej rewolucji potrzebne są dwie strony. Wiem, że jeszcze dużo krwi popłynie, zanim idee Solidarności i Przyjaźni ogarną cały świat. Jest naszym obowiązkiem wszystkie te ruchy wspomagać. Samo powoływanie się na prawa człowieka nie ustanowi sprawiedliwości”.

Faktycznie, z właściwą sobie konsekwencją Edelman nie ograniczał się do publicznych wystąpień (m.in. na forum Parlamentu Europejskiego) czy podpisywanie apeli w obronie demokracji i protestów przeciwko represjom (i skądinąd też potrzebnych, bo czasami skutecznych).

Kiedy wymagała tego sytuacja, potrafił choćby w 1993 r. przyłączyć się do jednego z konwojów humanitarnych dla oblężonego Sarajewa – wsiadł do ciężarówki wiozącej pomoc pomimo, że był wtedy w mocno podeszłym wieku. Bo Edelman walkę o wolność pojmował jako osobiste, bezpośrednie zaangażowanie i to tyczące zarówno praw narodów i grup społecznych, jak jednostek. Dlatego upominał się nie tylko o prawa Tybetańczyków, Kubańczyków czy Kosowarów. Stawał również w obronie zaangażowanej w poprawę relacji polsko-żydowskich nauczycielki, którą zaczęli nękać narodowcy oraz Roma, któremu groził lincz ze strony sąsiadów.

Cały czas podkreślał przy tym, że wolność ma swoje granice: nie może prowdzić do niczyjej krzywdy i być usprawiedliwieniem dla nienawiści. I że zarówno wolność, jak demokracja nie została nigdzie i nikomu dana na zawsze – obie wymagają nieustannej troski.

 

NASZA MISJA: Zamierzamy wspierać rozmaite inicjatywy służące poszerzaniu sfery wolności i demokracji. Nagłaśniać przypadki ograniczania – ale i nadużywania – swobód oraz tłumienia – czy też wypaczania – demokracji. Będziemy w tym współdziałać z przyjaciółmi skupionymi w podobnych inicjatywach obywatelskich i życzliwymi instytucjami publicznymi.