Pl En

Wajda Wajda – Podejrzany

Witold Bereś

H 16 okladka_WAJDAWitold Bereś, Krzysztof Burnetko: „Andrzej Wajda. Podejrzany”;  Agora S.A. i Fundacja Świat Ma Sens, 2013

Książka opowiada o życiu jednego z najwybitniejszych polskich reżyserów oraz jego śledzeniu przez tajne komunistyczne służby. Jego życiem interesowali się osobiście szef KGB, 10 generałów oraz ministrowie Moczar i Kiszczak. Jego filmy śledzili kolejni szefowie partii i państwa. Autorzy opisują życie swego bohatera na skrzyżowaniu polityki, codzienności i pracy nad kolejnymi filmami, z których wiele stanie się arcydziełami światowego kina. Kłopoty z cenzurą, władzami kinematografii i nacjonalistami, którzy go od zawsze nienawidzą. Sięgają po nieznane materiały z archiwów – również tajnej policji komunistycznej – ale przede wszystkim rozmawiają z samym Andrzejem Wajdą, świadkiem epoki. Autorzy książki odnaleźli w archiwach IPN 1191 poświęconych Wajdzie, z których wynika, że był obserwowany przez niemal 50 lat.

„I co to wszystko, co zebrali Bereś i Burnetko, pokazuje? Bezradność władzy wobec talentu. Wobec człowieka, który, jak kiedyś poeci romantyczni, kształtował światopogląd narodu. Co gorsza, Wajda okazał się wobec władzy złośliwy – w momencie największego napięcia deklarował, wbrew życzeniom władzy, że chce pozostać w kraju i robić filmy dla Polaków.

Wajda z tej książki wyłania się jako człowiek, który walczy przede wszystkim o swoje filmy. To jest jego narzędzie zmieniania świata. Nie podpisuje protestów, długo nie angażuje się otwarcie w działalność po stronie opozycji. Uważa, że jego twórczość dla Polski znaczy więcej niż jakikolwiek akt sprzeciwu. Czasami mówi stanowcze “nie”, ale tak, by dać władzy wyjście z sytuacji. Promuje i chroni młodych twórców otwarcie niechętnych władzy. Mniej w tej postawie lwa, więcej lisa.

Do filmów o relacji artyści – władza reżyserzy z doświadczonej komunizmem Europy Środkowej mają dobrą rękę. (…)

Film o Wajdzie mógłby być inny. Nie o sile, ale o bezradności autorytarnej władzy wobec artysty. Głównymi bohaterami mogliby być ludzie przegrani. Niekoniecznie esbecy, ale np. komunistyczny polityk w stylu Józefa Tejchmy, który też przegrywa politycznie, dobrze zdając sobie sprawę, że podkopuje system, którego jest beneficjentem.

Kto by to jednak wyreżyserował?

Paweł Wroński: „Wajda podejrzany”, „Gazeta Wyborcza” 21.11.2013

 

Fragment książki:

Jest piątek, 24 czerwca 1977 roku. Pułkownik Służby Bezpieczeństwa Florian Uryzaj, zastępca naczelnika Wydziału IV Departamentu III w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, od samego ranka siedzi wściekły w gabinecie w budynku przy Rakowieckiej. Jest piątek, jutro upragniona wolna sobota, wynalazek, który towarzysz Gierek wprowadził ledwo parę lat temu, można by się wyrwać gdzieś z rodziną, bo to już koniec szkoły i wakacje, a tu tymczasem…

Cóż, ale tak jak gorąco jest na dworze, tak gorąco jest w kraju.

Wczoraj wszyscy najważniejsi szefowie zażyczyli sobie formalnych rozstrzygnięć w pewnej sprawie. I to w ciągu jednego, następnego dnia!

To tempo niespotykane. Zazwyczaj osoba, które podpadnie Służbie Bezpieczeństwa, w ciągu mniej więcej dwóch tygodni staje się figurantem – czyli osobą sprawdzaną, ofiarą systemu. (…)

Teraz mają od ręki założyć „sprawę operacyjnego rozpracowania” wraz z pełnymi środkami obserwacji i podsłuchu. Dlaczego wszystko musi być zapięte w ciągu jednego dnia? Czy to tylko początek urlopów sprawia, że ludzie w „czwórce” muszą teraz siedzieć od bladego świtu i produkują papiery?

Pułkownik wyciąga z szafy pancernej plik dokumentów przygotowanych wcześniej przez podwładnych i specjalny formularz z nagłówkiem „Meldunek operacyjny”. Podstawowe dane musi sam wpisać ręcznie, nim poprosi sekretarkę o pomoc.

 

Nazwisko, imię oraz numery osoby (osób) rejestrowanej w „C” do danego zagrożenia (faktu): WAJDA Andrzej

 

Tak. Zagrożeniem dla socjalistycznego państwa jest Andrzej Wajda.

Dlaczego dopiero teraz?

Przecież tyle razy funkcjonariusze SB uprzedzali szefów, że nic dobrego nie wyjdzie z pobłażania artyście. (…)

Myśl o tym, że oni przecież od dawna ostrzegali przed Wajdą, musi więc zalęgnąć się w głowie funkcjonariusza średniego szczebla, Floriana Uryzaja, ale też wie, że on tu nie jest od myślenia. W dodatku czasu brak, a jutro ta wolna sobota…

Nie ma się nad czym zastanawiać. Pułkownik poleca sekretarce wkręcić papier do maszyny

… „W tym stanie rzeczy” funkcjonariusz wnosi o rozpoczęcie bezpośredniej już inwigilacji reżysera, czyli – jak to określa w resortowym slangu – „operacyjnego sprawdzenia celem wyjaśnienia posiadanych sygnałów i planów dalszego działania A. Wajdy”. (…)